piątek, 21 sierpnia 2015

Termometry



Kompletując wyprawkę należy zaopatrzyć się w pewne "sprzęty medyczne", które będą nam potrzebne w razie choroby dziecka. Z całą pewnością takim niezbędnikiem jest termometr. Wydawać by się mogło, że w tym przypadku wybór będzie prosty ... nic bardziej mylnego, rynek oferuje nam tyle możliwości, że i tutaj możemy mieć problem z wyborem. A może być on istotny, gdyż chodzi przecież o zdrowie naszej pociechy.
Chciałaby pokrótce przedstawić jakie ja mam termometry, z jakimi można się spotkać, z pewnością nie są to wszystkie możliwe opcje.
Tak się złożyło że wszystkie trzy są elektroniczne. 

Pierwszy to jeden z popularniejszych w "sieci" oraz często polecany na wszelakich forach internetowych Microlife NC150. 
Jest to termometr elektroniczny, bezdotykowy. Pomiaru temperatury można dokonywać na skroni bądź w uchu, ponadto można mierzyć temperaturę otoczenia, wody w wanience czy też mleka w butelce. 
Jak dotąd sprawuje się bez większych zarzutów. Każde mierzenie pokazuje minimalnie różne wyniki, natomiast nie są to wyniki skrajne. Najczęściej są to różnice w wartościach po przecinku.
Największą zaletą jest to, że zmierzenie temperatury u dziecka trwa dosłownie kilka sekund, odbywa się bezdotykowo, co niewątpliwie ułatwia jego użytkowanie. 
Prawidłowe wartości temperatury są wyświetlane na zielonym tle, natomiast temperatura wskazująca gorączkę jest wyświetlana na czerwono i włącza alarm. 



Kolejny termometr, to zwykły termometr elektroniczny, który mamy zawsze ze sobą
 w torbie na pieluchy, tak na wszelki wypadek.
Posiada miękką, silikonową, giętą końcówkę, dzięki czemu może być stosowany do mierzenia temperatury doodbytniczo. (Jednak stosując tą metodę pomiaru należy pamiętać o odjęciu 0,5 stC od otrzymanego wyniku !)
Tak naprawdę używaliśmy go zaledwie kilka razy i niestety pomiar temperatury trwa według mnie stanowczo za długo. Starałam się go używać w momencie kiedy dziecko śpi, ponieważ kiedy dziecko jest aktywne to niestety nie byłam w stanie utrzymać termometru pod pachą malucha przez cały czas mierzenia.  Sygnał dźwiękowy jest również zdecydowanie zbyt cichy, można go nie usłyszeć. 


Trzeci termometr jak przystało na gadżeciarę jest niewątpliwie gadżetem. Jest smoczek z wbudowanym termometrem. Jest to ciekawa opcja, ponieważ wsadzamy dziecku smoczek do buzi i po jakimś upływie czasu pokazuje nam temperaturę. Pomiar temperatury też trwa chwilę, wynik nie pokazuje się szybko. Zakończenie mierzenia również sygnalizuje dźwięk. Na pewno jest to pomiar nieinwazyjny.  Z pewnością nie jest to dobry termometr dla osób, których dzieci nie tolerują smoczków. Moją największą wątpliwością co do tej formy termometru, jest sposób jego dezynfekcji. Gdyż jeśli dziecko gorączkuje i mamy podejrzenie jakiejś infekcji/choroby należałoby taki smoczek po każdym pomiarze temperatury wyparzyć we wrzątku, a niestety mogłoby to w szybki sposób go zniszczyć. Dlatego dla mnie jest to tylko i wyłącznie gadżet :) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz